SPOTKANIE OPŁATKOWE
RYCERZY I CZCICIELI
ŚW. MICHAŁA ARCHANIOŁA
"Nie było miejsca dla Ciebie w Betlejem z żadnej gospodzie i narodziłeś się, Jezu, w stajni, w ubóstwie i chłodzie."
Tym cytatem umieszczonym na życzeniach Bożonarodzeniowych, które otrzymaliśmy w Wigilię od ks. proboszcza - Józefa Podemskiego, rozpoczęliśmy nasze opłatkowe spotkanie w Domu Katolickim 4.01.2005 r.
W radosnej atmosferze, przy świątecznie udekorowanych stołach, tradycyjnie nakrytych białymi obrusami i przy blasku palących się świec, otoczyliśmy ciepłem swoich serc i gorliwą modlitwą Pana Jezusa w symbolicznym żłóbku, umieszczonym pośrodku sali. Obok żłóbka leżał biały opłatek - znak pokoju, miłości, przebaczenia i nadziei, który pobłogosławił ks. kanonik - nasz opiekun, tuż przed składaniem sobie wzajemnie życzeń.
W modlitewnym skupieniu kierowaliśmy nasze prośby, akty uwielbienia i dziękczynienia do Pana Jezusa, Ducha Świętego, Maryi, do św. Michała Archanioła i Aniołów - naszych najwierniejszych duchowych przyjaciół. A oto krótki fragment modlitwy adoracyjnej, mówiącej nam o miłości Boga do człowieka, którą prowadzili Rycerze Św. Michała Archanioła :
"Nie ma ceny i wartości, za którą moglibyśmy kupić miłość Boga. Została nam ona darmo dana. Z niej narodziliśmy się i w niej żyjemy.
Wobec miłości jesteśmy wszyscy równi. Obracamy dobrami Boga, którymi miłość Jego nas obdarowała, abyśmy mogli budować nasze szczęście - królestwo Boże na ziemi.
A gdzież jest Jego początek ? Gdzie się rodzi ? W moim sercu, kiedy wprowadzam Boga na tron mego serca.
Każdy, kto zawiera przyjaźń z Jezusem, staje się żywą cegłą Jego gmachu. Ci zaś, którzy odmawiają Mu siebie, pozostaną kamieniem leżącym na pustyni, wolnym, lecz niepotrzebnym nikomu. Kto żyje sam dla siebie, żyje żerując na braciach swoich; bowiem okrada ich z miłości, przyjaźni. Zagarnia sobie to, co oni tworzyli w trudzie i zmaganiach przez wiele pokoleń, a z czego on teraz korzysta.
Jezus : Przebaczam każdemu, kto prosi o przebaczenie. Lecz kto ograbia braci swoich, podobny jest do niegodziwego sługi-dłużnika, któremu pan przebaczył, ale który gnębi i prześladuje swoich dłużników - i dla niego Pan usprawiedliwienia nie znalazł.
Zastanów się przyjacielu, ile ty już zabrałeś z dobra wspólnego, a ile oddałeś ?"
Po chwili skupienia w ciszy serca i zaśpiewaniu pieśni "Jezus jest mym przyjacielem", a następnie po wysłuchaniu ciepłych duszpasterskich słów i fragmentu Ewangelii św. Łukasza - o narodzeniu Jezusa, odczytanego przez ks. proboszcza, złożyliśmy sobie wzajemne życzenia dzieląc się opłatkiem.Potem zgodnie z polską tradycją, każdy otrzymał skromny upominek - dar Ojca Św. Jana Pawła II na ten rok, czyli Encyklikę o Eucharystii, którą będziemy zgłębiać w Roku Eucharystycznym na naszych comiesięcznych spotkaniach modlitewnych.
Bardzo radosnym i oczekiwanym akcentem naszego opłatkowego spotkania było wspólne śpiewanie kolęd przy akompaniamencie skrzypiec w wykonaniu p.Ludwika Mateckiego, który w godzinie Apelu Jasnogórskiego zagrał pieśń "Ave Maryja", dziękując tym Matce Bożej za cud narodzin Boga - Człowieka, Zbawiciela Świata.
Oprócz duchowych przeżyć ubogaconych miłym nastrojem, nie zabrakło na naszych stołach makowych i piernikowych słodyczy.
I na koniec naszego spotkania przywitaliśmy 2005 rok wierszem Jana Pałygi pt. "Nowy Rok", którego fragment Rycerze Św. Michała Archanioła dedykują tym wszystkim, którzy z różnych powodów nie mogli się z nami radować :
... Wiadomo, że Bóg nas kocha,
Bo Bóg jest Miłością.
Wiadomo, że opiekować się nami będzie,
Bo tak sam powiedział.
Dlatego w roku, który nadszedł, nie poddasz się rozpaczy :
- gdy cię oskarżą niewinnie,
- gdy skompromitują publicznie,
- gdy zdradzi przyjaciel,
- gdy zawiedzie zdrowie i staniesz w pół drogi.
Nie odbierzesz sobie życia :
- gdy runą twoje plany,
- gdy wszystkiego będziesz miał dosyć,
- gdy wszystko straci sens.
W roku, który nadszedł nie będziesz sam.
On będzie z Tobą.
On zawsze był z Tobą.
Pieśnią "Abyśmy byli jedno" zakończyliśmy nasze opłatkowe spotkanie.
Maria Cerekwicka
HEJ KOLĘDA, KOLĘDA !!!
2 stycznia w naszym kościele rozbrzmiały dźwięki pięknych kolęd. Niedzielnym popołudniem tradycyjne teksty i melodie zabrzmiały w niecodziennych, porywających, a jednocześnie bardzo głębokich aranżacjach. Jak podsumował nasz ks. proboszcz, w pięknej oprawie artyści nie zatracili tego, co w kolędzie najpiękniejsze: jej rodzinnego, tradycyjnego brzmienia, rozgrzewającego serce. Oprócz rawickich muzyków, wśród nich bracia Maćkowiak, Andrzej Walus, czy Jacek Popiel, zagrali także : Damian Ruskowiak z Miejskiej Górki i postać główna, wokal : Ewa Lewandowska z Bydgoszczy. To przede wszystkim jej przejmujący, wzruszający i interesujący głos w nasze serca wlał niesamowite wrażenia. Po wspaniałym występie nie obyło się bez bisów i owacji na stojąco.
Przy okazji zamieniliśmy parę słów z wokalistką:
- Co robisz na co dzień?
- Na co dzień uczę się w Akademii Muzycznej na wydziale wokalno-aktorskim, II rok
- Od kiedy śpiewasz ?
- Od kołyski ...
- Spodziewałem się tej odpowiedzi, powiedz nam zatem co motywuje Cię do śpiewu ?
- Po pierwsze to, że wierzę w to, że Bóg dał mi taki talent i chcę się po prostu Nim dzielić z innymi
- Jak to się stało, ze zaśpiewałaś u nas koncert, jak to się stało, ze zaczęłaś współpracować z muzykami, którzy Ci przygrywali, jak to się stało, że chciałaś w ogóle u nas zaśpiewać ?
- Uwielbiam śpiewać i robię to wszędzie, gdzie tylko chcą bym śpiewała. A u was to wszystko przez Fabiana (Maćkowiaka- przyp.red.). Poznaliśmy się na prezentacjach dla ludzi niepełnosprawnych, on tam grał, ja tam śpiewałam i zaprzyjaźniliśmy się - tak po prostu.
- Dwa słowa dla czytelników ...
- Przede wszystkim chciałabym wszystkim podziękować za taka przemiłą atmosferę. Bardzo się cieszę, że mogłam tutaj być.
(foto na str.15)
Szymon Bojdo
MAŁGORZATA DZIKOWSKA
MIŁOŚĆ
Jedynej najbliższej mi Osobie, dedykuję.
W wierszach tysiąca poetów przychodzi na wiosnę, rozkwita latem, jesienią osiąga pełnię, zimą przechodzi metamorfozę, albo zostaje, albo odchodzi ...
Tak można by ująć w kilku zaledwie słowach najpiękniejszy owoc, którego każdy marzy smakować. Miłość jest uczuciem, bez którego świat chyba nie mógłby istnieć, bez którego życie straciłoby sens, bez którego ludzie tak rzadko by się uśmiechali, bez którego nikt nie odważyłby się na porzucenie konwencjonalizmu i przestarzałych tradycji.
Miłość była, jest i będzie. Ponadczasowa, zawsze piękna i przychodząca w porę ... fundamentalna twierdza ... ratująca niejedno istnienie ... po prostu prawdziwa ! Miłości nie da się udawać, ani zagrać, nie pozwoli na to jej doniosłość i wyjątkowość.
Jest chyba tylko jeden autor, który sprostał, jakże trudnemu zadaniu. A mianowicie, ujęciu w zwykłe słowa najbardziej niezwykłego z uczuć ! Ten autor to oczywiście św. Paweł i słynny rozdział 13, w.1-13 I Listu do Koryntian, po prostu ... "Hymn o miłości". Najpiękniejszy opis miłości, a nawet w pewnym sensie złożenie jej hołdu. Bo bez miłości człowiek jest ogołocony i choć wydaje mu się, że ma wszystko czego dusza zapragnie, tak naprawdę, gdy nie ma w sobie miłości, wszystko traci sens, ulotność materializmu ...
"Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. (...) I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność
śmoją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał. (...)
Gdy czytam te słowa wewnątrz wszystko drży, serce szybciej bije, czuję silne poruszenie, myśli kierują swój bieg na zupełnie inne tory ... Nagle wszystko staje się takie inne ... rodzą się refleksje ...
Słowa tak dawno napisane dziś mają taki sam sens. Mentalność ludzka objawiająca się w skłonności do przesadnego materializmu i życiowego dobrobytu jest ponadczasowa. Mamy z nią do czynienia na co dzień. A obecna rzeczywistość pozostawia wiele do życzenia. Dla ogromnej rzeszy ludzi priorytetem jest przecież ekskluzywne, pełne luksusu życie, dążenie do lepszej "lepszości". Na drugi plan spycha się wartości niematerialne. A gdy pojawia się miłość, rodzi się i zakłopotanie, co robić ? Przecież nie ma na nią czasu, ona wszystko popsuje, stanie na drodze do kariery itd. A przecież przyszła w porę, by uświadomić ulotność tego co ulotne, zmierzch tego co doczesne, nieodwracalność tego co niestety nieodwracalne, i wreszcie - by zachwycić swym pięknem i ...
"(...) Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. (...)"
Taka właśnie jest, taka była i będzie ! Miłość prawdziwa, której każdy z nas może doświadczyć, jeśli tylko otworzy serce, umysł i ducha. Te 3 sfery, gdy miłość napełni, staną się wrażliwsze, przepełnione ciepłem, skromnością, cierpliwością, spokojem. Dzięki temu dostrzeżesz to co wcześniej było niewidzialne dla Twoich oczu. Spojrzenie Twoje będzie zdradzać, że jest w tobie miłość !!! Zaczniesz mocniej wierzyć i pewniej ufać. Napełnisz się nadzieją, że z każdej trudnej sytuacji jest dobre wyjście. Wytrwasz, gdy los będzie Cię okrutnie doświadczać. A kiedy zobaczysz wokół siebie ludzi tak samo napełnionych miłością, zrozumiesz, że nawet gorycz nie jest wcale taka gorzka !
Najpiękniejsze i najsilniej do mnie przemawiające słowa z "Hymnu o miłości" to:
"(...) Miłość nigdy nie ustaje, nie jest jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie. Po części bowiem tylko poznajemy i po części prorokujemy. Gdy zaś przyjdzie to, co doskonałe, zniknie to co jest tylko częściowe. (...) Tak więc trwają wiara, nadzieja i miłość - te trzy : z nich zaś największa jest miłość."
Miłość nigdy nie ustaje - to najcudowniejsze co można o niej powiedzieć ! Ta prawda, której nic nie zaprzeczy. Wszystko kiedyś przeminie, skończy się, odejdzie, a miłość będzie trwać wiecznie. Dlatego niech zmysły ją pielęgnują, a poeci opiewają. Bo bez miłości wiara i nadzieja tracą sens, a w sercu gaśnie siła i staniesz się wtedy tylko gałązką na wietrze.
"KOCHAM CIĘ"
w różnych językach świata :
albański : Te dua portugalski: Te amo
angielski : I love you rosyjski : Ja ljublju tiebja
arabski : Ohiboka rumuński : Te jubesc
bułgarski : Obiczam te serbski : Volim te
chiński : Wo ai ni szwedzki : Jag älskar dig
czeski : Miluji te turecki : Ben sni sviyorum
duński : Jeg elsker dig węgierski : Szeretlek
esperanto : Mi amas vin włoski : Ti amo
estoński : Mina armastan sind
filipiński : Mahal ka ta
niemiecki : Ich liebe dich
fiński : Minä rakastan sinua
francuski : Je t´aime
grecki : S´agapo
hiszpański : Te quiero
holenderski: Ik houd van jou
islandzki : Eg elska thig
irlandzki : Taim i' ngra leat
japoński : Watakushi wa anata o aishinasu
litewski : Asz milu tawia
łaciński : Te amo lub Vos amo
MODLITWY DO ŚW. WALENTEGO
Prośba o przygotowanie do miłości
Powołałeś nas, Panie, do rozwoju. Pomóż mi więc wypełniać Twoje wezwanie. Dopomóż mi rozwinąć we mnie moją męskość (kobiecość) na miarę Twoich zamysłów. Przygotuj mnie do daru miłości, jaki mam z siebie złożyć człowiekowi, którego mi wyznaczyłeś. Daj mi moc uszczęśliwienia mego towarzysza życia, żeby się na mnie nie zawiódł, żeby się nigdy nie musiał za mnie wstydzić, żeby mógł na mnie we wszystkim polegać. Przysposób mnie, Panie, do służby miłości.
Modlitwa o trafny wybór życiowego partnera
Spotkałem(-am), Boże człowieka, który mnie pociąga i raduje swoją obecnością. Dobrze mi z nim być. Czy to jest ten, którego mi przeznaczyłeś na towarzysza życia ? Pomóż mi dobrze wybrać. Spraw, żebym się nie zadowalał(-a) tylko zewnętrznymi pozorami, ale dostrzegał(-a) istotną wartość interesującej mnie osoby.
Ty wiesz, że chcę Ci służyć. Daj mi wybrać tego(tą), który(a) mnie w tym podtrzyma i razem ze mną będzie pełnić Twoją wolę. Daj mi znaleźć człowieka - przyjaciela, któremu bezpiecznie zaufam i w którym dostrzegę także Ciebie.
Wiesz, że moje serce głodne jest miłości i chce się na kimś oprzeć. Przecież powiedziałeś: Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam" (Rdz 2,18). Skłoń serce tego, którego chcesz mi dać, żeby odpowiedziało na moją tęsknotę i pokochało mnie tak, jak ja jestem gotów(a) kochać. Błogosław, Panie, mojej budzącej się miłości.
Modlitwa o wytrwałość w miłości
Boże, który wychodzisz na spotkanie zbłąkanej owcy i wszystkim słabym otwierasz ramiona. Wyznaję Ci, że nie umiem kochać. Gdy przebywam, w samotności, tęsknie za tym, którego mi dałeś. Źle mi jest bez niego i ciągle o nim marzę, ale gdy tylko jesteśmy z sobą razem - nie umiem pozbyć się egoizmu, opanować języka i być dobrym dla człowieka, którego przecież kocham.
Czemu jest we mnie tyle uporu i opryskliwości? Dlaczego kochanej osobie próbuję narzucić własne zdanie? Dlaczego nie liczę się z tym, co ona odczuwa i sprawiam, że bywa jej ciężko i źle. Dlaczego niszczę otrzymany od Ciebie dar naszej miłości? Przebacz mi, Boże, moje samolubstwo, złośliwość i brak opanowania. Pomóż mi wynagrodzić wyrządzone przykrości. Daj nam radość wzajemnego zrozumienia bez słów.
Modlitwa za mojego chłopca
Panie Boże, postawiłeś na mej drodze człowieka, któremu oddałam swoje serce i z którym chcę związać swój los. Czuwaj nad nim, chroń go od niebezpieczeństw i spraw, aby w Tobie osiągnął życiową dojrzałość. Pomóż mu być prawym, mądrym i dobrym. Daj mu mężne serce, żeby się nie lękał trudności, lecz przełamywał je w imię Twoje. Uczyń go narzędziem Twojej Opatrzności.
Święty Józefie, patronie mężczyzn, broń mego chłopca od pokus fałszywej męskości. Naucz go opanowywać zmysłowość i podporządkować własne ciało służbie prawdziwej miłości. Chroń go od alkoholizmu. Spraw, abym mogła bezpiecznie oprzeć się na tym, któremu powierzam swój los. Bądź mu pomocą i wspieraj go w każdej potrzebie.
Modlitwa za moją dziewczynę
Panie Boże, dziękują Ci za moją dziewczynę. Błogosław jej i spraw, aby jej było ze mną dobrze. Nie dopuść, abym ją kiedykolwiek skrzywdził. Przygotuj ją do roli żony i matki. Chroń ją od pokus. Spraw, by była mi wierna i żeby mnie kochała miłością czerpaną z Ciebie. Matko Najświętsza, przygotuj ją do życia w miłości. Odkryj przed nią cud macierzyństwa. Niech w służbie na rzecz rodziny dostrzeże swoje najpiękniejsze zadanie. Niech nie czuje się ograniczona obowiązkami żony i matki, lecz w wiernym ich wypełnianiu odnajdzie swoje szczęście. Spraw, żeby była cierpliwa i cicha, żeby umiała nieść pokój Boży i łagodziła spory. Matko, niech naśladuje Ciebie i jak Ty, wypełnia Boże plany.
Janusz Marcin Hamielec
PRZYDROŻNI
ŚWIADKOWIE
HISTORII
Biskup Józef Zawitkowski na temat przydrożnych kapliczek powiedział kiedyś :
"Przychodzi się tu z zamyśleniem, z modlitwą, z różańcem, aby trochę odpocząć i nabrać nowej siły, zobaczyć, jak piękne jest niebo, jak zachodzi słońce i jak piękna jest ziemia - matka-żywicielka, i jak piękną uczynił ją Bóg".
Ktoś inny przyrównał kiedyś przydrożne kapliczki w krajobrazie (pejzażu) do "drogich kamieni tkwiących w pięknej oprawie".
Spotykane w naszym kraju (i nie tylko w naszym kraju !), świadczące m.in. o naszych chrześcijańskich korzeniach, kapliczki i krzyże przydrożne były i są zasadniczo stawiane z dwóch powodów : jako podziękowanie np. za wysłuchanie próśb, wyleczenie z choroby, uchronienie od zarazy, głodu bądź innej klęski, wybawienie z niebezpieczeństwa, otrzymanie szczególnych łask oraz w intencji np. by Pan Bóg czuwał nad miejscowością, gospodarstwem, domem, chronił od nieszczęść, błogosławił ludziom i ziemi, a święci swoim wstawiennictwem strzegli przed chorobami, kradzieżami, piorunami, powodziami i wszelkim innym złem.
Stawiano i również w czasach nam współczesnych stawia się figury i krzyże dla upamiętnienia ważnych wydarzeń i rocznic, aby ocalić od zapomnienia miejsca bitew i potyczek, miejsca dawnych - nieistniejących już cmentarzy, dla uwiecznienia znanych postaci związanych z kościołem oraz miejsc w szczególny sposób wyróżniających się w okolicy (przełęcze, mosty, brody rzeczne, szczyty wzniesień).
Oznaczano kapliczkami i krzyżami rozstaje dróg - wówczas pełniły one funkcję swoistego rodzaju drogowskazów. I funkcje takie pełnią niejednokrotnie do dzisiaj. Ileż to razy w opisach turystycznych szlaków czytamy : "... przy krzyżu w prawo ...", ... dalej, za kapliczką na wprost ...".
Kapliczki i krzyże wyznaczały też i ciągle wyznaczają trasy przejścia pątników zmierzających do sanktuariów, trasy Drogi Krzyżowej itp.
I wreszcie dzisiaj - jakże wiele krzyży, czasami również kapliczek (małych i większych, drewnianych, kamiennych i metalowych) stawianych jest przy drogach - nie tylko polskich, w miejscach tragedii, w miejscach śmiertelnych wypadków... Zapewne każdy z nas potrafi wskazać wiele takich miejsc.
Również na terenie powiatu rawickiego znaleźć można dziesiątki drewnianych, przydrożnych krzyży, położonych zarówno przy głównych szosach jak i przy bocznych, polnych czy leśnych drogach. W bardzo wielu miejscach naszej Małej Ojczyzny nietrudno jest odszukać piękne kapliczki z figurami (rzadziej z obrazami) Ukrzyżowanego, Matki Bożej czy Świętych. Warto odwiedzać te miejsca ...
Jednym z pięknych przykładów, pewnie najbardziej nam znanym, jest kapliczka, która znajduje się w Sierakowie, przy ul.Zielonej. Część rawiczan pamięta zapewne, że pierwotnie znajdowała się ona w rejonie obecnej ulicy Rolniczej, naprzeciw dawnej szkoły sierakowskiej. W 1976 r. nakazano jej likwidację, w związku z budową Osiedla im. Bohaterów Westerplatte. Na terenie betonowego osiedla nie było miejsca na kapliczkę. Mieszkaniec Sierakowa - Władysław Wydra (1924 - 1999) udostępnił wówczas część swojej posesji przy ul. Zielonej, aby tam figurę przenieść. Decyzja z wielkimi oporami została zaaprobowana przez władze Rawicza. Mieszkańcy wsi przenieśli figurę w 1977 r. Ksiądz Alfons Salewski odnotował w kronice parafii farnej w 1977 r. : Dnia 3 maja odbyło się w Sierakowie przy ul.Zielonej 13, w ogrodzie pana Wydry poświęcenie nowej figury Matki Boskiej, ufundowanej wyłącznie przez mieszkańców Sierakowa. Figura poprzednio znajdowała się przy ul.Rolniczej na terenie pana Juski i stanowiła wyraz wdzięczności Matce Bożej za powrót do swych domów po latach wypędzenia w czasie okupacji hitlerowskiej. Wywierano nacisk, ażeby figurę zupełnie usunięto, albowiem na skutek rozbudowy Sierakowa figura znalazła się poza drogą. Nikt się nie znalazł, kto by figurę usunął. Dopiero po uzyskaniu zgody na przeniesienie figury na inne miejsce, dokonano translokacji".
Jakże piękna jest kapliczka położona na przeciwległym krańcu Rawicza, przy ul.Półwiejskiej. Napis na pamiątkowej tablicy mówi :
MATKO NAJŚWIĘTSZA POCIESZ I RATUJ NARÓD NASZ I OJCZYZNĘ 1948
Kapliczkę wybudowano w latach 1947/48. Jej fundatorem był pan Ignacy Jankowiak (1918-1998) z Rawicza. Kapliczka stanowi masywną ścianę z wnęką, w której umieszczona jest figura Matki Bożej Pocieszenia. Ściana zwieńczona jest metalowym krzyżem. Całość powstała w celu uczczenia zamordowanego przez hitlerowców w 1941 r. Józefa Lisieckiego (Poznań, więzienie przy ul. Młyńskiej). Kapliczkę poświęcił w 1948 r. ksiądz Alojzy Becker - proboszcz rawicki. Kapliczka jest dzisiaj ogrodzona, ale dostępna z ulicy. Przez wiele lat znajdowała się za płotem posesji należącej do pana Jankowiaka.
Pełna uroku jest murowana kapliczka maryjna usytuowana w Szymanowie. Znajduje się tutaj figura Matki Boskiej, u której stóp umieszczono wezwanie : "KRÓLOWO POLSKI - prowadź nas". Kapliczka została ustawiona po II wojnie światowej na gruncie należącym do wsi. W 1977 r. (czas Centralnych Dożynek, które odbyły się w Lesznie) mieszkańcy Szymanowa chcieli figurę gruntownie odnowić, a właściwie odbudować od podstaw. Gdy rozebrano postument, do Szymanowa przybyli milicjanci, w celu przerwania prac. Pretekstem miała być budowa w tym miejscu sklepu. Po trudnych zabiegach u władz Gminy Rawicz, mieszkańcy wsi otrzymali pozwolenie na odbudowę kapliczki. Aktu jej poświęcenia dokonał ksiądz proboszcz Alfons Salewski, podczas odprawianej na miejscu mszy świętej.
Wielce oryginalne, bardzo specyficzne dla regionu parafii zielonowiejskiej, są przydrożne kapliczki - "pasyje". Cechuje je ciekawa, jednolita architektura. Odnajdziemy takie kapliczki w Stwolnie, Zielonej Wsi, Ugodzie i Łąkcie.
Ciekawą historię ma figura Serca Jezusowego stojąca w Dąbrówce, przy ruchliwej szosie z Wrocławia do Poznania, nieopodal budynku starej szkoły, na skraju niewielkiego lasu. Postawiona została w 1925 r., dzięki inicjatywie tutejszej młodzieży szkolnej i nauczyciela Stanisława Zweigerta. Pieniądze na figurę zbierali mieszkańcy Dąbrówki, teren ofiarował pewien Niemiec. Rzeźba przetrwała II wojnę światową dzięki właścicielowi majątku w Dąbrówce, który polecił ją rozebrać i przechować w stodole. Figurę postawiono ponownie w 1945 r.
Interesujące jest położenie "leśnego", drewnianego krzyża pomiędzy Zieloną Wsią i Dębnem Polskim. Tutaj, oprócz stosownych napisów, odnaleźć można na krzyżu datę 1941, mówiącą o związku miejsca z wydarzeniami II wojny światowej.
Zastanawiające jest usytuowanie drewnianego krzyża, ustawionego na środku skrzyżowania ul.Kolejowej w Sarnowie. Inny krzyż w tej miejscowości upamiętnia prawdopodobnie niewielki cmentarz choleryczny.
Iźbice, Sarnówka, Łaszczyn, Dłoń, Chojno, Pakosław, Masłowo, Dębno Polskie, Sikorzyn, Kąty, Folwark, Karolinki, Szkaradowo, Trzebosz, Gościejewice, Zakrzewo, Kawcze, Oczkowice, Sowy ... Praktycznie w większości miejscowości naszego powiatu lub w ich bezpośrednim sąsiedztwie, znaleźć można wysoki drewniany krzyż przydrożny, albo większą lub mniejszą kapliczkę. Wiele małych kapliczek o bardzo różnorodnej architekturze, znajduje się na terenie prywatnych posesji, zarówno w mieście, jak i na terenie wiosek ...
Warto odwiedzać te wszystkie miejsca o różnych porach roku, podczas spacerów, dłuższych wycieczek pieszych, rowerowych, samochodowych. A może przy okazji warto uwieczniać te miejsca na fotografiach ...
HARCERSKIE
środowisko wychowania - ideały część 1
pod znakiem krzyża i lilijki
Wielokrotnie w moich artykułach pisałem o wartościach, o konieczności odnoszenia się w wychowaniu do sprawdzonych autorytetów. Podjęcie tematyki harcerskiej sprzyja dalszym poszukiwaniom w tej materii, ale staje się również powodem do podjęcia problematyki środowiska wychowawczego. Wychowanie i podlegający mu wychowanek, powinien funkcjonować w otoczeniu sprzyjającym uruchamianiu w nim oczekiwanych mechanizmów, które prowadzą do kształtowania pożądanych cech, zachowań i postaw. Działania te muszą odbywać się w pozytywnej, sprzyjającej atmosferze, gdzie przez czynne poznawanie, odkrywanie, zabawę, zadania i wiele innych aktywnych czynności wychowanek będzie miał możliwość przećwiczyć i odczuć skutki współdziałania. Wychowanie może mieć charakter spontaniczny, zwyczajowy, co najczęściej ma miejsce w naturalnym środowisku wychowanka np.: w rodzinie, może jednak być celowe, programowe, gdzie cykle działań prowadzić maja do planowego i systematycznego kształtowania pożądanych cech.
Twoje dziecko ma dziś możliwość uczestniczyć w działaniach wielu grup, które w mniejszym lub większym stopniu posiadają znamiona środowiska wychowawczego. Formalne grupy edukacyjne (np.: językowe, koła zainteresowań, kluby), mogą wobec twojego dziecka pełnić funkcje wychowawcze, zależy to jednak od tego, czy stawiają sobie takie cele. A przecież w szkole językowej dziecko nie tylko uczy się języka, ale ćwiczy się w systematyczności, solidności, dokładności, rozbudzaniu zainteresowań i wielu innych pozytywnych dyspozycjach osobowych.
Nowy cykl artykułów : "Pod znakiem krzyża i lilijki", sprzyjać ma przyjrzeniu się harcerskiemu środowisku wychowawczemu, walorom, które przynieść może uczestnictwo w jego programowych działaniach. Wspomniałem, że niezmiernie istotną cechą takiego środowiska jest program, swoisty zestaw ideałów i cech osobowych, które wychowanek może zdobyć w zetknięciu ze środowiskiem wychowawczym. Tradycja Związku Harcerstwa Polskiego od zarania swego istnienia stała się posiadaczem symboli, zasad i prawideł, które w sposób podstawowy rysują portret harcerskiego wychowanka. Młody człowiek chcąc wkroczyć na drogę "harcerzowania", musi poznać szereg wyznaczników harcerskiej drogi i harcerskiego stylu życia bo - jak mówią starsze druhny i druhowie - harcerzem stajesz się raz na zawsze, kiedy złożysz Przyrzeczenie Harcerskie. Jego to wychowawczym atrybutom przyjrzymy się na początek. A oto jego brzmienie :
Mam szczerą wolę całym życiem
Pełnić służbę Bogu i Polsce,
Nieść chętną pomoc bliźnim,
Być posłusznym Prawu Harcerskiemu.
O powyższej rocie tak pisze - rozszerzając jej treść - publikacja metodyczna ZHP pt. "Harcerskie ideały" :
"MAM SZCZERĄ WOLĘ, to znaczy dobrowolnie, bez niczyjego nakazu, bez żadnego przymusu, CAŁYM ŻYCIEM , ze wszystkich sił mego ducha, z całego serca, wykorzystując wszystkie dane mi możliwości PEŁNIĆ SŁUŻBĘ BOGU , który stanowi uosobienie najwyższych ideałów, takich jak miłość, prawda, dobro, sprawiedliwość, wolność, piękno, przyjaźń i braterstwo, wiara, nadzieja. Ideały te łączą wszystkich ludzi dobrej woli, niezależnie od pochodzenia, narodowości, wyznania, wywodzą się z norm moralnych opartych na uniwersalnych, etycznych i kulturowych tradycjach chrześcijaństwa. Wyznawany przeze mnie system wartości kształtuję samodzielnie podążając w kierunku wskazanym przez Prawo Harcerskie.
Pragnę służyć POLSCE , ojczyźnie moich przodków, o której honor, niepodległy byt, tradycje i kulturę walczyli czynem i słowem, którą otrzymałem w spadku jako bezcenną wartość mego pokolenia, którą z całym jej bogactwem duchowym i materialnym mam przekazać moim następcom. Stale poszerzam świat mych myśli i uczuć, wierny zasadzie, że więcej wiedzieć, to głębiej pokochać. Szanuję prawa innych państw i narodów.
Chcę NIEŚĆ CHĘTNĄ POMOC BLIŹNIM nie tylko wtedy, gdy o pomoc proszą, ale zawsze wtedy, gdy czujnym okiem dostrzegę, że na drodze mego życia stanął ktoś, kto potrzebuje pomocy, opieki, wsparcia, pocieszenia..
Mam być POSŁUSZNYM PRAWU HARCERSKIEMU , chcę, by Ono było zawsze wskazówką mego postępowania, by ono decydowało zawsze o zgodności moich myśli, słów i uczynków.
Moje Przyrzeczenie nie jest przysięgą ani ślubowaniem. Przestrzeganie Prawo Harcerskiego jest sprawą mego honoru i źródłem radości, "wędrówką ku szczęściu". Za wypełnienie Przyrzeczenia odpowiadam przed własnym sumieniem".
Zestawiając treść Przyrzeczenia ze wspomnianym instruktorskim "raz na zawsze", zyskujemy - jak się wydaje - zestaw wspaniałych wychowawczych celów dla siebie i podopiecznych. Kiedy przyglądaliśmy się życiorysom świętych, owo przyglądanie wymagało poszukania w każdym z życiorysów czegoś dla siebie, samodzielnej, twórczej postawy. Dobre to dla dorosłych, samoświadomych ludzi, którzy potrafią zanalizować siebie, być wobec siebie krytycznym i stawiać sobie nowe wyzwania. Harcerskie ideały odnalezione w Przyrzeczeniu to zalążki zaledwie metody wychowawczej, których kontynuację znaleźć można w Prawie Harcerskim i założeniach jakie harcerstwo stawia przed harcerzem i harcerskim wychowawcą. Będziemy przyglądać się im w kolejnych częściach cyklu, sądzę zaś, że już sama treść przyrzeczenia rysuje całkiem przyzwoity wizerunek naszych dzieci, co zachęca do harcerskiej przygody.
Piotr Popielas
HISTORIA
JEDNEGO
MARZENIA
odcinek 5
Bogumiła Wiktoria Siedlecka
Propozycja czyli teatr w domu
Ostatnio dostałam tajemniczy telefon ... z propozycją ! Wiecie pewnie, że lubię niespodzianki. Ale ta przewyższa wszystkie jakie mi się przytrafiły. Wyobraźcie sobie, za oknem minus 20 stopni, wszędzie biało, nawet drzewa ubrały się w odświętną biel, ludzie siedzą w domach i grzeją się przy kominkach, nawet mój pies Max zrezygnował z budy i zaprosił się do domu, a tu ... dzwonek do furtki. Wyglądam przez okno. Tłum ludzi przed moją bramą. Miałam nadzieję, że to nie manewry ...
Nie chciałam wierzyć, ale udało im się ! Ja przyjęłam propozycję a oni moje zaproszenie. Ten tajemniczy telefon był od pani Katarzyny Gleby, która jak myślę jest szczęśliwą wychowawczynią, klasy III Liceum im. Generała Sowińskiego w Warszawie. Jej klasa ma szczególne hobby. Uczniowie są nie tylko piękni i dorodni, ale też niezwykle zdolni. Mają świetne pomysły, piszą scenariusze, reżyserują i wystawiają swoje sztuki. Motorem tego pomysłu jest Ania Wawra, która pięknie śpiewa i gra na gitarze. Stroje i rekwizyty są również jej autorstwa.
Tego jeszcze nie przeżyłam. Teatr w domu. Aktorzy. Stroje. Rekwizyty. Oprócz tego 17 ubrań i 17 par butów do zagospodarowania. Szkoda, że tata nie kupił plastikowych kubeczków, bo zabrakło nawet szklanek do herbaty. Moi aktorzy byli zmarznięci, ale na szczęście pełni zapału. Nie wiadomo kiedy poprzebierali się w stroje i nagle cała sceneria zmieniła się. Ania zaczęła śpiewać kolędę. Do pokoju weszła Maria z Józefem. Mój duży pokój zmienił się w Betlejem, a pod regałem rozegrała się scena ze stajenki. Scena sprzed 2000 lat, którą wszyscy bardzo dobrze znają, tym bardziej, że nie tak dawno świętowaliśmy Narodzenie Dzieciątka Jezus. Aktorzy grali z takim wyczuciem i tak realnie, że nie wiem kiedy sięgnęłam po chusteczkę, aby otrzeć łzy. Szczególnie podobała mi się Maria, którą zagrała Jagoda Masłoń. A Józef (choć jeszcze tak młody, III-klasista Łukasz Szatkowski) był tak opiekuńczy i dobry, że wzbudzał największy szacunek i podziw. Jasełki w wykonaniu całej grupy stały na wysokim poziomie. Dowiedziałam się, że nie był to jedyny ich spektakl, ponieważ grupa wcześniej wystawiła go dla małych pacjentów w Instytucie Matki i Dziecka na ul.Kasprzaka. W sekrecie dowiedziałam się również, że reszta klasy ma normalnie lekcje ... Nie ma, jak być artystą !
Tak trzymać moi kochani ! Sprawiliście mi ogromną niespodziankę i przyjemność. Chciałabym kiedyś chodzić do takiej klasy. Mam wrażenie, że świat jeszcze o was usłyszy, a Anię Wawrę czeka zapewne znakomita kariera aktorska. Sama zresztą marzę, aby śpiewać na scenie, dlatego uważam, że miałam świetną okazję podpatrzeć moją starszą koleżankę. Życie jest pełne niespodzianek. A wszystko to miało miejsce w moim domu, w Podkowie Leśnej ...
Nie ma jak w Podkowie
Mimo mojej choroby muszę przyznać, że mam trochę szczęścia. Niewiele miejsc w Polsce poznałam, ale myślę, że Podkowa Leśna, w której mieszkam jest jednym z najpiękniejszych. Jest to miasto-ogród, a w herbie ma podkowę. Kto choć raz przyjedzie do Podkowy Leśnej zakocha się w niej na całe życie. Gdy przyjeżdżają do mnie moi znajomi, wyciągam ich na długie spacery. Na terenie Podkowy znajdują się rezerwaty przyrody z ponad stuletnimi drzewami. Przez centrum miasta przechodzi zabytkowa aleja lipowa. Dojechać do Podkowy jest bardzo prosto. Wsiadasz w kolejkę WKD na Dworcu Centralnym i po 45 minutach oddychasz świeżym powietrzem, ciesząc oczy piękną zielenią.
Podkowa Leśna otrzymała swoją nazwę w 1909 r., a w 1925 powstała spółka "Miasto-Ogród Podkowa Leśna", która stworzyła na terenach zakupionych od Lilpopa, miasto-ogród. Dzięki zbudowanej kolei elektrycznej dzisiaj mieszkańcy naszego miasta mają łączność z Warszawą.
Ja mieszkam w Podkowie Leśnej dopiero od grudnia 1988 r. I odkąd pamiętam zawsze towarzyszą mi piękne sosny i akacje. Tutaj też uczęszczam do gimnazjum. W Podkowie mieszka około 3.700 osób. Natomiast dzieci do lat 18 jest prawie 1.000. Zaraz policzę ile to procent ... ojej - prawie 30% ! A nasza piątka rodzeństwa Siedleckich dzielnie wspomaga statystyki. Poza tym ludzie są bardzo życzliwi i uprzejmi. Jest trochę zabytków, ale najwięcej rezerwatów przyrody. W mieście stoi kościół p.w. św.Krzysztofa z 1933 r., a najstarszy dom został wybudowany w 1870 r. Jeśli kogoś zainteresowała historia mojego miasta i inne informacje, to odsyłam do strony internetowej www.podkowalesna.pl
Aha, jeszcze jedno. W Podkowie jest psów, jak kotów, a kotów, jak "mrówków". Chyba żyją w zgodzie, czego nie zawsze mogę powiedzieć o moim psie i kocie. Max króluje na działce, a Kicia w domu. I jeśli nie wchodzą sobie w drogę, to można powiedzieć, że jest OK. A tak w ogóle to w Podkowie naprawdę jest super. Zapraszam bo ...
"Jest miejsce na świecie"
Są miejsca i miasta na świecie
Co wszyscy z pewnością je znają
Bo każde ma duszę swą przecież
I za coś je ludzie kochają.
Ja znam jedno miejsce szczególne
Nie znajdziesz go szybko w atlasie
To miejsce jest bardzo przytulne
Pokochać go, naprawdę da się.
To miasto ma w herbie podkowę
A w środku niej świerki śpiewają
Udzielić schronienia gotowe
Tym ludziom, co ciszy szukają.
Sprawy sercowe
Mam dużo koleżanek w moim wieku i nie da się ukryć, że częstym tematem naszych rozmów są chłopcy. Nie należę do wyjątków.
A nawet myślę, że jestem bardzo kochliwa. Niestety częściej występuję w roli przyzwoitki lub pocieszycielki, niż osoby zaangażowanej. Chętnie udzielam porad moim koleżankom i wysłuchuję co leży im na sercu.
"Przepis na udaną miłość"
Więc, trzeba wziąć chłopaka
Najlepiej ciut starszego
Bo młodszy zacznie płakać
Jak dojdzie co do czego.
Upewnić się należy
Czy będzie wolna chata ?
Bo jeśli chcesz coś przeżyć
To po co mama, tata.
Następnie nastrój stworzyć
Lub lepiej dwa nastroje
Bo jeśli danie spożyć
Przyjemniej jest we dwoje.
I proszę nie zapomnij
Zadzwonić do Amora
Bo jeśli nie zadzwonisz
Z miłości będziesz chora.
Bo nie ma nic gorszego
Jak mieć po randce kaca.
Telefon masz od niego ?
Chce wrócić ? To niech wraca.
Bo jeśli nawet przepis
Nie całkiem był udany
To i tak wszystko jedno
Gdy ktoś jest zakochany.
Oczywiście to taki żarcik. Wszystkich traktuję poważnie. Jednak słowo "przepis" kojarzy mi się raczej z dobrą potrawą. I nawet się nie spostrzegłam jak z niewinnej zabawy w gotowanie napisałam wiersz o randkowaniu. Mam nadzieję, że chłopcy też tak to potraktują ...
c.d.n.
|