linia Gazetka Parafialna

Genezaret 135 c.d.

linia


WIELKI POST
- czas nawrócenia

Karnawał dobiegł końca. Ucichły zabawy, bale i przyjęcia. W kościele ksiądz posypał nam głowy popiołem mówiąc : "Prochem jesteś i w proch się obrócisz".
Czym jest Wielki Post ? Jest to uprzywilejowany czas nawrócenia do Boga i otwarcia na działanie Ducha Świętego; jest to czas przywrócenia Bogu właściwego miejsca w naszej codzienności.
Nie dajmy się zwieść tej nazwie. Wielki Post nie powinien być czasem smutku, przygnębienia i spuszczania głowy. W Kościele jest to czas odnowy, duchowej rekonwalescencji i przebudzenia z uśpienia. Okres ten może stać się źródłem głębokiej radości, jeżeli zależy nam, abyśmy stali się dojrzalszymi ludźmi. Jeśli poszukujemy duchowego wzrostu, Wielki Post będzie wspaniałą okazją ku temu. Jednak, aby ją dobrze wykorzystać, musimy się najpierw zatrzymać i zastanowić nad sobą. Być może zauważymy u siebie wiele złych nawyków, słabości i niemocy; nie załamujmy wtedy rąk. Jeśli ujrzymy w swoim życiu chaos i zamieszanie - nie obawiajmy się. Chrystus nie przyszedł do uporządkowanych, aby ich poklepać po ramieniu. Przyszedł do ciebie i do mnie, tak często przytłoczonych grzechem i kruchością, lecz pragnących szczęśliwego życia. W tym czasie jest On szczególnie hojny w łaski. Cieszy się, kiedy człowiek budzi się z letargu i rutyny. Dlatego Wielki Post jest również powodem do radości, która często rodzi się w bólu i zmaganiu.
Czas Wielkiego Postu to czas upragniony, to czas powrotu do Ojca, bogatego w miłosierdzie. W tym okresie, bardziej niż kiedykolwiek, powinniśmy umieścić modlitwę na centralnym miejscu naszego życia; dzielić się wszystkim z innymi, a nie zatrzymywać wszystkiego dla siebie (jałmużna) oraz zmienić swoje przyzwyczajenia (post). Wszystko po to, abyśmy nie byli zgorzkniali, lecz abyśmy radowali się życiem, a nie tylko znosili je po stoicku. Bowiem Bóg chce nas zawsze obdarować, ale to my nie jesteśmy przygotowani do przyjmowania.
Bez nawrócenia serca czyny pokutne pozostają bezowocne i kłamliwe. I odwrotnie - nawrócenie wewnętrzne skłania do uzewnętrznienia takiej postawy przez widzialne gesty i czyny pokutne.
Post bywa podejmowany z różnych motywów, jednak nie może on być celem samym w sobie. Autentyczny post chrześcijański, podejmowany z natchnienia Ducha Świętego, jest wymownym przypomnieniem, że są w życiu rzeczy ważniejsze niż pożywienie. Takie przypomnienie może nam pomóc w zwróceniu naszej uwagi ku Bogu. Post pomaga nam uświadomić sobie obecność Boga w otaczającym nas świecie; otwiera też nasze serca i oczy na braci cierpiących głód i niedostatek; przestrzega, by nie stał się on praktyką czysto zewnętrzną. Autentyczny post otwiera nas na przyjęcie miłosierdzia Bożego. Bóg Ojciec użycza swoich darów tym, którzy poszczą czystym sercem z miłości do Niego.
Każdy z nas ma jakieś złe nawyki - wystarczy się chwilę zastanowić : przejadanie się, zapominanie, niepanowanie nad sobą ... Czy chcesz zmienić swoje życie, zmienić siebie ? Czas Wielkiego Postu jest idealny do takiego przedsięwzięcia. Zastanów się, co chciałbyś podjąć, od czego zacząć. Nie musi to być wielka rzecz. Nie myśl, że na przykład odmawianie sobie słodyczy jest rzeczą zbyt trywialną. Jeśli sprawia ci to trudność - właśnie nad tym pracuj ! Nie łudź się, że od razu cały się zmienisz. Wybierz coś na miarę twoich sił, a potem ćwicz ten zwyczaj codziennie. Nie zrażaj się niepowodzeniami, czy nikłym skutkiem twoich wysiłków. I pamiętaj - od czasu do czasu, zamiast szukać uporczywie swoich błędów, warto wyłowić to, co szlachetne, dostrzec darowane ci dobrodziejstwa i podziękować za nie Opatrzności.
Każdy z nas nosi w sobie niezmierne skarby. Wielki Post jest po to, abyśmy mogli odkryć to bogactwo i się nim ucieszyć.

(D.Ł.)

WIELKI POST
- czas wyrzeczenia i odnowy

"Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje"(Łk 9, 23). Te słowa Chrystusa przychodzą nam na myśl, gdy rozpoczynamy w Kościele czas Wielkiego Postu. Słowa te bardzo dobrze określają, jaką wędrówkę duchową powinniśmy odnowić i podjąć w ciągu tych 40 dni.

Zbyt często wyobrażamy sobie krzyż jako zbiór ofiar, do których mamy się zmusić, szczególnie czynów pokutnych, rozumianych jako zadawanie sobie cierpień, czyli rodzaj "doloryzmu". I słusznie buntujemy się, że nie chcemy takiej pokuty i nie widzimy jej sensu. Jednak także w przypadku pokuty Jezus wychodzi nam naprzeciw i dokonuje odnowienia jej rozumienia - zaprasza nas do dokonania przewrotu w myśleniu na ten temat. Pokazuje nam, jak przez odpowiednio rozumianą pokutę, wejść na drogę prowadzącą ze śmierci do życia, jak porzucić drogę śmierci, która nam stale towarzyszy, by znaleźć dobro i życie, będące przedmiotem naszych tęsknot.

Zwróćmy więc uwagę na pierwszy warunek pójścia za Chrystusem : "Niech się zaprze samego siebie". Co to znaczy "zaprzeć się siebie" ? Czy nie oznacza to samozniszczenia ? W świetle tego, co Jezus mówi o niebezpieczeństwach czyhających na człowieka, zwłaszcza związanych z bogactwem, pieniędzmi i ziemskimi przyjemnościami, zaparcie się siebie samego oznacza mówienie "nie" temu wszystkiemu, aby w to miejsce powiedzieć "tak" czemuś innemu. Gdy wybieramy siebie, mówimy wprawdzie "tak", ale mówimy "nie" Bogu, innym i samemu życiu.
"Zaparcie się siebie" w nauczaniu Jezusa oznacza więc mówienie "nie" naszemu egoizmowi, robieniu z siebie centrum życia, punktu odniesienia naszych zainteresowań, naszemu małemu światu. Mówić "nie", aby mówić "tak" ! Musimy uświadomić sobie, że nasza wola jest słaba, a nawet buntownicza. Może zwracać się przeciw nam samym i innym; i całe nasze życie jest boleśnie naznaczone takimi wyborami. Trzeba zdać sobie z tego sprawę, a wtedy przestaniemy być z siebie zadowoleni. To jest zarazem najlepsza chwila, by powiedzieć "nie" naszemu "ja", które stara się ukryć nasze słabości. Jest to możliwe, ponieważ nasze głębokie pragnienie nie chce pogrążać się w śmierci i samotności. Tutaj otwiera się droga do mówienia "tak" Temu, który nas kocha, który jest naszym życiem, który jest naszym oddechem. Tutaj zaczyna się mówienie "tak" Jego zmartwychwstaniu.
Podjęcie takiej decyzji, która łączy się z mówieniem "tak", wymaga wysiłku z naszej strony i wywołuje cierpienia. Jest to jednak nasza życiowa konieczność. Z tego powodu Jezus mówi w tym wypadku o krzyżu - krzyżu każdego człowieka. Ten krzyż nie jest jednak czymś abstrakcyjnym - jest zawsze bardzo osobowy. Każdy ma swój krzyż, krzyż bardzo szczególny, krzyż na swoją miarę. I każdy ma wziąć "krzyż swój". Ale to nie wszystko, gdyż trzeba zauważyć to, co Jezus mówi na końcu : "Niech Mnie naśladuje !" W tym stwierdzeniu odsłania się moc przemieniająca krzyża, cierpienia, nędzy, która nas dotyka. Jezus idący krzyżową drogą niesie z nami nasz krzyż, nasze zaparcie się siebie, nasze słabości. Nasz krzyż jest Jego krzyżem. W krzyżu wyraża się głęboka więź Chrystusa z każdym człowiekiem.
Czas Wielkiego Postu ma być zatem czasem odnowienia naszego życia poprzez odnowione mówienie "nie" naszemu egoizmowi, aby móc mówić "tak" Bogu. A wszystko w perspektywie krzyża Chrystusowego. Praktyka chrześcijańska wskazuje nam jako zadanie na czas wielkopostnego wędrowania trzy uczynki pokutne : post, jałmużnę i modlitwę. Lepiej byłoby mówić w tym przypadku o "uczynkach duchowych", ponieważ są one wyrażeniem i kształtowaniem naszego ducha i jego relacji.
Post, czyli rezygnacja nie tylko z pewnych pokarmów, ale w ogóle z rzeczy materialnych, oznacza mówienie "nie" temu wszystkiemu, z czego korzystamy na co dzień, aby nas nie zniewoliło swoim uwodzicielskim wpływem, aby nas nie przywiązało do siebie i nie zdominowało. Chodzi o mówienie "tak" wyższym wartościom.
Jałmużna, czyli wszelakie dobro okazywane drugiemu człowiekowi, oznacza mówienie "nie" zamknięciu się w sobie i w kręgu własnych potrzeb. Chodzi w niej o wyrażenie wspólnoty z innymi i dzielenie się sobą i swoimi dobrami, chodzi więc o powiedzenie "tak" braciom w ich potrzebach materialnych i duchowych.
Modlitwa, czyli zwrócenie serca i umysłu do Boga, oznacza uznanie, że Bóg jest zasadą życia w tym świecie oraz źródłem przemieniającej i zwycięskiej łaski. Jest ona najbardziej radykalnym i skutecznym mówieniem "nie" światu, by mówić "tak" Bogu.

Nasze uczynki pokutno-duchowe zostają "uszlachetniane" łaską wysłużoną przez Chrystusa i przyjęte przez Boga na Jego wiecznym ołtarzu. Jezus Chrystus na końcu Wielkiego Postu objawia się jako najwyższy Kapłan - nasz Kapłan. W chwili, w której zwracamy się do Niego, biorąc nasz krzyż, łączy się z nami i wprowadza nas do Świętego świętych, gdzie spełnia się nasze zbawienie. Nasze "tak" wyrażane w niesieniu codziennego krzyża, krzyża codziennych trudów i doświadczeń, staje się więc rzeczywistym uczestniczeniem w chwale Chrystusa zmartwychwstałego.

(wg : Ks.J.Królikowski)



linia

EWANGELIZACJA
przez
FILATELISTYKĘ

anke

Wystawa Filatelistyczna w Jutrosinie
"Papież Jan Paweł II na znakach pocztowych świata"

Andrzej Kempa z Rawicza jest autorem wystawy filatelistycznej w Miejsko-Gminnym Ośrodku Kultury w Jutrosinie otwartej w minioną sobotę. Jej tematem jest "Papież Jan Paweł II na znakach pocztowych świata".
- Na ekspozycji znajduje się 6.500 walorów filatelistycznych z mojej kolekcji - informuje Andrzej Kempa - Zaprezentowałem wszystkie emisje z całego świata z różnych państw, terytoriów i zarządów pocztowych o tematyce papieskiej. Jego pontyfikat to podróże, pielgrzymki, wizyty papieskie i dyplomacja. Papieskie emisje pocztowe są wiernym odzwierciedleniem dokonań naszego rodaka. Wspaniała dokumentacja filatelistyczna stanowi trwały dokument wydarzeń historycznych. W prezentowanej kolekcji znajdują się znaczki, które zostały wydane w niewielkiej ilości i są trudne do pozyskania, a co za tym idzie - szczególnie cenne, zwłaszcza dla kolekcjonerów.

Andrzej Kempa interesuje się filatelistyką już od wielu lat. W swojej kolekcji posiada kilkadziesiąt tysięcy znaczków, wszystkie znaczki Poczty Polskiej wraz z pierwszym wydanym w 1860 r. oraz wszystkie emisje Poczty Watykańskiej. Od momentu wybrania Polaka na papieża skupił się głównie na tych z jego wizerunkiem.
- W ostatnim czasie na rzecz filatelistyki zrezygnowałem z innej mojej wielkiej pasji, jaką jest myślistwo - wyjaśnia kolekcjoner - dla mnie znaczek, mały skrawek papieru jest dziełem sztuki i najlepszym ambasadorem kraju. Radość z tej kolekcji jest tym większa, że niedawno zostałem dziadkiem. Mam wnuka Kubusia. Mówię to dlatego, iż wiadomo, że wielkie kolekcje filatelistyczne, to dorobek kilku pokoleń.

Uroczystość otwarcia jutrosińskiej wystawy uatrakcyjnił występ chóru "Ars Nova" z Zespołu Szkól im. Jana Pawła II w Jutrosinie pod dyrekcją Lucyny Rajch. Andrzej Kempa z rąk komendanta policji Waldemara Horodko i jego zastępcy Sławomira Śmiełowskiego otrzymał kryształowy puchar z przesłaniem, by filatelista kontynuował swój cel.
- Rawickich filatelistów cieszy fakt, że Andrzej wykonał indywidualną wystawę. - powiedział Stefan Skrzypek Prezes Koła Filatelistów w Rawiczu - Rzadko zdarza się, by ktokolwiek większość swoich walorów mógł przedstawić publicznie. Jest to wielkie osiągnięcie nie tylko dla samego kolekcjonera, ale i całego powiatu. W imieniu koła wręczył kolekcjonerowi klaser ze znaczkami. W klaserze prawdziwe rarytasy filatelistyczne - unikalna poczta kurierska z Watykanu.

Organizatorami imprezy są Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury w Jutrosinie i Towarzystwo Miłośników Ziemi Jutrosińskiej. Uroczystego przecięcia wstęgi dokonał Stanisław Matuszczak, dziekan dekanatu jutrosińskiego oraz Ireneusz Mikołajewski, prezes Towarzystwa Miłośników Ziemi Jutrosińskiej. W trakcie sobotniej imprezy można było zakupić okolicznościowe karty pocztowe i znaczki.

Dziś prezentujemy dwie kartki pocztowe wydane przez Rejonowy Urząd Pocztowy w Lesznie. Pierwsza dotyczy Wystawy filatelistycznej z okazji "Złotego Jubileuszu" zorganizowanej filatelistyki na terenie Rawicza, a druga kartka pocztowa jest związana z indywidualną wystawą naszego redakcyjnego kolegi w Jutrosinie.
Zespół Redakcyjny "Genezaret" gratuluje nie tylko sukcesu związanego z indywidualną wystawą, ale także faktu, że nasz redakcyjny Kolega Psycholog doczekał się wspaniałego wnuka Kubusia, który na pewno będzie kontynuował kolekcjonerskie zainteresowania dziadka.

(D.Ł.)




TALENT MATEUSZA DĄBROWICZA

Chcielibyśmy przybliżyć sylwetkę jednego z ministrantów, który na co dzień opiekuje się kaplicą szpitalną, a w wolnych chwilach rozwija swój duży talent artystyczny. Mateusz Dąbrowicz wyszywa dla naszej parafii różnego rodzaju ornaty, sztandary, itp. Jednym ze znaczących dzieł jest ornat maryjny, ukazujący Ukoronowanie NMP. Prace Mateusza nie tylko ubogacają naszą parafię, ale także całą Polskę, ponieważ większość jego prac została zakupiona przez parafie w całym kraju. Każdy z nas ma świadomość, że talent Mateusza nie przyniesie owoców, jeśli nie będzie się rozwijał. Mateusz nie ogranicza się w swym wyszywaniu do tematyki religijnej, ale także poszerza swój talent poza obrębem kościoła, wyszywając różnego rodzaju sztandary dla organizacji państwowych. Każdy z nas należy do określonej wspólnoty, czy to religijnej, czy świeckiej, która w symboliczny sposób się identyfikuje. Myślę, że warto, aby taka organizacja posiadała określone dzieło, które będzie przekazywane z pokolenia na pokolenie. Właśnie uszycie charakterystycznego znaku, czy symbolu zapewni długoletnią trwałość zarówno materialną wspólnoty, jak i w pamięci potomnych.
Zainteresowanych talentem i pracami Mateusza prosimy o kontakt z nim w zakrystii kościoła farnego w Rawiczu. (foto na str. 15)




KĄCIK MINISTRANCKI

Najlepszymi ministrantami lutego okazali się :
Marcin Bejm             64 pkt
Marcin Adamiak       23 pkt
Janusz Ambroży       18 pkt
A oto dziesiątka ministrantów, którzy najaktywniej służyli do Mszy Świętej w ostatnim okresie :
1. Marcin Bejm                  64 pkt
2. Marcin Adamiak             23 pkt
3. Janusz Ambroży               18 pkt
4. Filip Chodorowski             12 pkt
5. Kamil Frąckowiak             9 pkt
6. Marcin Janaszek                8 pkt
7. Adam Superczyński             6 pkt
8. Szymon Woźniak                6 pkt
9. Marcin Chodorowski          4 pkt
10. Mateusz Naskręt            3 pkt

Mam nadzieję, że czas Wielkiego Postu będzie dla naszych ministrantów okazją do jeszcze gorliwszej służby, zwłaszcza w nabożeństwach Drogi Krzyżowej i Gorzkich Żali.

Ks. Piotr



linia

pod znakiem krzyża i lilijki


HARCERSKIE
środowisko wychowania - ideały część 2

Piotr Popielas


Harcerska przygoda, w którą wprowadza się młodego człowieka sukcesywnie (odbyć musi próbę harcerza - czas poznania harcerskich ideałów, zasad, technik działania, aby świadomie podjąć decyzję, czy chcę pójść harcerską drogą) jest - w myśl omówionej w poprzednim numerze treści Przyrzeczenia Harcerskiego - służbą Bogu, człowiekowi, Polsce, a szczególnie owej "małej Ojczyźnie", której granice wyznacza najbliższy region. Na drodze harcerskiej służby potrzebny jest zestaw wskazówek i znaków, które jasno wyznaczać będą drogę harcerskiemu wychowankowi. "... być wiernym Prawu Harcerskiemu ...", czyli "harcerskiemu dekalogowi" na co dzień, to stawać się coraz bardziej harcerzem, kształtować siebie przez samowychowanie, któremu to prawo wyznacza program.
W kwestii rozbudowy treści prawa harcerskiego pozwolę sobie znów przytoczyć rozważania z "Harcerskich ideałów", których autorem jest hm Stefan Mirowski :
"1. HARCERZ SUMIENNIE SPEŁNIA SWOJE OBOWIĄZKI WYNIKAJĄCE Z PRZYRZECZENIA HARCERSKIEGO, wrażliwym okiem spogląda na otaczający go świat, na potrzeby ludzi, na potrzeby środowiska, w którym żyje. Jest dobrym uczniem i pracuje rzetelnie. Jest gotów zawsze pełnić służbę innym, dawać z siebie wszystko, co dobre, nie żądając w zamian nic, za jedyną nagrodę uważa radość płynącą z dobrze spełnionych obowiązków. Obcy mu jest egoizm, postawa konsumpcyjna, wyznaje prymat wartości duchowych nad materialnymi.
2. NA SŁOWIE HARCERZA POLEGAJ JAK NA ZAWISZY - to nakaz prawdomówności, wierności, zgodności słów i czynów z nakazami własnego sumienia, swym słowem i czynem harcerz zasługuje na zaufanie, dotrzymuje słowa, przywraca wiarę w solidność, rzetelność, spolegliwość, mówi, co myśli, robi, co mówi. Postawą i zachowaniem daje świadectwo o wartościach, jakie wnosi harcerstwo w życie młodzieży i całego społeczeństwa. Harcerz jest punktualny.
3. HARCERZ JEST POŻYTECZNY, jego czyny zawsze służą społeczności, w której żyje. Naukę traktuje jako podstawę przyszłej służby Ojczyźnie i ludzkości. Praca zawodowa jest nie tylko źródłem jego utrzymania, ale przede wszystkim formą realizacji służby społecznej. HARCERZ NIESIE POMOC BLIŹNIM chętnie i ofiarnie, nie czeka aż go ktoś o pomoc i opiekę poprosi, lecz sam szuka okazji, by być pomocnym każdemu człowiekowi i każdej społeczności, którą spotyka na swej drodze.
4. HARCERZ W KAŻDYM WIDZI BLIŹNIEGO, każdemu służy pracą, pomocą, ujmuje się za każdym pokrzywdzonym, obca mu jest znieczulica i oziębłość w stosunkach miedzy ludźmi. Przezwycięża urazy i waśnie między ludźmi i między narodami, swą postawą daje wyraz uznania naturalnych praw człowieka. Sprzeciwia się przejawom nienawiści, nie poniża nikogo. Harcerz ZA BRATA UWAŻA KAŻDEGO INNEGO HARCERZA, każdego skauta na całym świecie, każdego wiernego tym samym ideałom. Takie widzenie świata i ludzi prowadzi do poszanowania cudzych przekonań, do demokracji i tolerancji.
5. HARCERZ POSTĘPUJE PO RYCERSKU, traktuje życie jak wielką grę, w której ważna jest nie tylko wygrana, ale ważne jest przede wszystkim to, jak się gra. Harcerstwo to czysta gra. Harcerz mimo negatywnych doświadczeń wierzy, że inni też grają czysto. Czysta, uczciwa, rycerska gra obowiązuje przede wszystkim wobec przeciwników. Harcerz wyciąga rękę do zgody. Harcerz jest dzielny, walczy z chamstwem, nietolerancją, przejawami brutalności. Jest uprzejmy i kulturalny, potrafi się odpowiednio zachować w każdej sytuacji. Harcerz dba o swój wygląd.
6. HARCERZ MIŁUJE PRZYRODĘ, nie niszczy jej, przeciwdziała jej dewastacji, I STARA SIĘ JĄ POZNAĆ, uczy się czytać "świętą księgę przyrody", odczuwa silną więź z całą przyrodą. Ma świadomość, że jest jej cząstką, zgłębia jej tajemnice, w niej szuka i odnajduje równowagę ducha. Przeciwdziała zagrożeniom środowiska, których źródłem jest nie tylko cywilizacja przemysłowa, ale także bezmyślność, lenistwo, brak wyobraźni, nieświadomość skutków naszych działań i zaniedbań. Dba o bogactwa naturalne, o piękno krajobrazu.
7. HARCERZ JEST KARNY, karnością opartą na rozumnym posłuszeństwie, wynikającą z dobrowolnego wyboru drogi i celu, wyboru dającego poczucie wolności. Harcerz jest POSŁUSZNY RODZICOM, wierny rodzinnej tradycji, która współtworzy tradycję Ojczyzny. Jest posłuszny WSZYSTKIM SWOIM PRZEŁOŻONYM, którzy prowadzą go do wspólnie realizowanego celu - przez służbę Bogu, Polsce i bliźnim. Karność staje się źródłem poszukiwania i uznawania autorytetów w życiu społecznym.
8. HARCERZ JEST ZAWSZE POGODNY, idzie między ludzi z otwartym spojrzeniem płynącym z pogody ducha. Harcerz panuje nad swoimi emocjami i nerwami. Jest optymistą, ma poczucie humoru. Pomaga innym przezwyciężyć apatię, smutek, zniechęcenie, obojętność. Cieszy się radością innych.
9. HARCERZ JEST OSZCZĘDNY, nie skąpy, ale gospodarny, nie marnuje czasu, nie marnuje życia, pracuje skutecznie. Harcerz jest OFIARNY w niesieniu pomocy innym, hojny w uczynności. Przywiązuje szczególne znaczenie do bezinteresownej działalności społecznej. Przezwycięża marnotrawstwo materiałów i darów przyrody, pieniędzy i pracy.
10. HARCERZ JEST CZYSTY W MYŚLI, MOWIE I UCZYNKACH, najpierw myśli, potem mówi, dba o czystość i piękno języka. Sprawy płci traktuje poważnie i odpowiedzialnie.
Harcerz dba o zdrowie, NIE PALI TYTONIU I NIE PIJE NAPOJÓW ALKOHOLOWYCH, nie ulega żadnym nałogom, nie próbuje używania narkotyków, pomaga innym w zwalczaniu nałogów. Abstynencję traktuje jako ważny element troski o zdrowie, o hart ducha, o opanowanie słabości własnego charakteru."

Często, gdy wczytuję się w tekst prawa harcerskiego nasuwa mi się myśl o jego uniwersalizmie. Przytoczone opracowanie powtarza uparcie harcerz ..., harcerz ... - tymczasem z powodzeniem można by napisać człowiek, chłopak i dziewczyna, kobieta, mężczyzna.. Czas w którym piszę ten artykuł, znamienny jest w nawoływanie do przemiany i nawrócenia, jest czasem poszukiwania wyznaczników wartościowego życia, poszukiwania zmian jego "programu", osobistej refleksji nad jego stanem, możliwością naprawy i nadania mu innych bogatszych wewnętrznie i duchowo kierunków. Być sumiennym, słownym jak Zawisza, pożytecznym, dostrzegającym bliźniego, rycerskim, zakochanym w przyrodzie i karnym, pogodnym, oszczędnym i opanowanym, to atrybuty dobrze ukształtowanego człowieka - takich zaś ludzi wychowuje harcerstwo, takie też ideały można przyjąć poza nim. Różnica polega jedynie na tym, że harcerstwo, to przygoda, zabawa, zwarty system wychowania, gdzie na cotygodniowych spotkaniach - zbiórkach, biwakach, obozach, biegach patrolowych, przez sprawności i stopnie harcerskie planowo i systematycznie wykształcić można nawyk posługiwania się przytoczonym prawem, a w konsekwencji nabycia właściwej "konfiguracji wewnętrznej".

MODLITWA HARCERSKA

O Panie Boże, Ojcze nasz,
W opiece Swej nas miej !
Harcerskich serc Ty drgnienia znasz,
Nam pomóc zawsze chciej !
Wszak Ciebie i Ojczyznę
Miłując, chcemy żyć.
Harcerskim prawom w życia dniach
Wiernymi zawsze być.
O, daj nam zdrowie dusz i ciał,
Twym światłem zagłusz noc.
I daj nam hart tatrzańskich skał,
I twórczą budź w nas moc.
Wszak ...
Na szczytach górskich, czy wśród łąk,
W dolinach bystrych rzek
Szukamy śladów Twoich rąk,
By życie z Tobą wieść.
Wszak ...
Przed nami jest otwarty świat,
A na nim tyle dróg,
Wszak wiele ścieżek kusi nas,
Lecz dla nas tylko Bóg.
Wszak...


linia

w drodze ...

SŁUPIA KAPITULNA
raz jeszcze

Tomasz Kośmider


W roku 1534 rejestry poborowe wymieniają w pobliżu Słupi wieś Piekary. W tym czasie w wielu miejscach lokowano nowe wsie, często w pobliżu dawno już istniejących, bywało, że te istniejące dzielono. Wiązało się to z ogólną tendencją rozwoju gospodarki folwarcznej. Zapewne nie inaczej było ze Słupią. Nowa lokacja Piekar miała być może zagospodarować nowe tereny, lub też dotychczasową wieś Słupię podzielono wyodrębniając część jako samodzielną osadę. Miało to na celu zwiększenie dochodów właściciela, czyli kustosza gnieźnieńskiego. W. Sobisiak w "Dziejach Ziemi Rawickiej" podaje, iż Piekary już w II poł. wieku XV zamieszkiwało 27 osób. W 1510 r. tych mieszkańców było 41.
Piekary w latach 1580/81 zamieszkiwało 100 osób, wśród gospodarzy było 4 kmieci, z których każdy z nich miał 1 łan gruntów, 4 zagrodników posiadających po kilkanaście morgów oraz 3 komorników gospodarujących na kilku zaledwie zagonach, uzależnionych w swej egzystencji od pracy najemnej u kmieci i w folwarku. W tym czasie w Piekarach był w tym czasie rzemieślnik-kowal, który miał jednołanowy nadział ziemi, była także karczma mająca 1/8 łana.
Na początku wieku XVII lub w jego połowie obydwie wsie zostały połączone. W ten sposób zakończyły się dzieje słupskich Piekar.
We wspomnianym roku 1580/81 wśród ludności Słupi było 19 gospodarstw kmiecych, 4 zagrodników i 8 komorników, razem 31 gospodarstw z 294 mieszkańcami.

W latach 1586-1632 plebanem czestramskim był Jan ze Słupi, utrzymywał on przy filialnym kościele słupskim wikariusza. Księgi metrykalne dla Słupi prowadzone były oddzielnie, od roku 1598 - Chrztów, od 1619 - Ślubów, od 1634 - Zmarłych. Można domniemywać, iż to wikariusz słupski je prowadził i przynajmniej od roku 1598 już przy tym kościele był ustanowiony.
Około roku 1607 pleban Jan przeprowadził restaurację kościoła słupskiego, ufundował w nim ołtarz wraz z obrazem namalowanym na blasze oraz dzwon na kościelną wieżę. W 1631 liczba mieszkańców sięgnęła 397.

Kustosz kapituły gnieźnieńskiej Tomasz Ujejski ok. 1650 r. zarządził restaurację grożącego upadkiem kościoła słupskiego, odnowił lub ufundował w nim trzy ołtarze : Św. Katarzyny Aleksandryjskiej z relikwiami Św. Innocentego i Św. Justyny, Niepokalanego Poczęcia NMP położony w pobliżu zakrystii z relikwiami Św. Chryzanty i Św. Antonii, trzeci ołtarz Pana Jezusa Umęczonego naprzeciw poprzedniego z relikwiami Św. Faustyny i Pauliny, ponadto na wieży były trzy dzwony : "Św. Katarzyna", "Św. Wojciech" i "Św. Andrzej Apostoł". Kościół był drewniany z bali, kryty szkudłami, wzniesiony na planie krzyża w kierunku wschód-zachód, z wieżą nad kruchtą. długość 103 stopy, szerokość nawy 22 stopy, kruchty 27 stóp, w dobudowanych niewielkich kaplicach ustawiono boczne ołtarze.

W roku 1661 biskup poznański Wojciech Tholibowski przeprowadził wizytację parafii czestramskiej oraz kościoła w Słupi
ustanawiając jednocześnie w dniu 16 października samodzielną parafię obejmującą Słupię, Łąktę, Stwolno, Sikorzyn, Ugodę, Wydawy, Zawady, Zieloną Wieś oraz dwa młyny : Słupski i Binkowski. Tego samego dnia został konsekrowany kościół słupski pod wezwaniem Św. Katarzyny Aleksandryjskiej Panny i Męczenniczki. Pierwszym plebanem został ks. Andrzej Trafanowicz. Na uposażenie plebanii składały się role, w tym "Kopanina", ogród "Pasieka", 2 stawy, daniny oraz meszne od parafian.

"Są od dawnych czasów grunty plebańskie na trzy pola podzielone. Pierwsze wybiega ku wsi Zawadzie, w tym polu są role plebańskie na "Przydziałki" podzielone. Pierwszy dział od stodoły plebańskiej ku wsi Zawadzie wybiega dwojgiem staj, zagonów wszerz osiemnaście. Drugi przydziałek ku Borkowi dwojgiem staj, zagonów wszerz osiemnaście. Trzeci przydziałek wybiega "pod Strugę" dwojgiem staj, zagonów wszerz osiemnaście. Czwarty przydziałek "Kaleje" zwany staj dwojgiem równej jako i pierwsze szeroki. Piąty przydziałek "Dziekcina" rzeczony staj także dwojgiem, zagonów wszerz osiemnaście. Te wszystkie role leżą między rolami Gierszała Pawła z jednej i Grzegorza Leciejewskiego z drugiej strony.
Drugie pole wybiega ku wsi Niemarzyn, w tym polu jest dział plebański do samych granic niemarzyńskich ciągnący się osiem staj, zagonów wszerz osiemnaście. W tymże polu jest przydziałek przy drodze ku wsi Chojno staj dwojgiem, zagonów wszerz dwadzieścia. Leżą te role między rolami wyżej wzmiankowanych kmieci.
Trzecie pole ku Sarnowie, w tym polu jest dział plebański, staj cztery, zagonów wszerz dwadzieścia. Drugi dział jest pod wsią Niemarzynem trojgiem staj zagonów wszerz osiemnaście. Trzeci przydziałek dwojgiem staj także, co i drugi szeroki. Leżą między tychże samych kmieci rolami.
Łąka jedna pod Sikorzynem przy drodze Rawickiej, łąki "Skarpetowskiej", przy strudze Dobroczna zwanej.

Także posiada miejsce jako ogród "Pasieka" zwane bliskie łąki do Kapituły Gnieźnieńskiej należącej, między tą jedną a drugą "Kępina" zwaną oraz inne części, które wszystkie posiada wielebny proboszcz."
Taki opis gruntów kościoła parafialnego w Słupi podaje wizytacja przeprowadzona przez Józefa Glaubicza Rokossowskiego w roku 1778 i zapewne nie odbiega od stanu z czasów ustanowienia parafii w roku 1661.

Przynajmniej od roku 1662 była prowadzona przy kościele szkoła : "Pleban utrzymuje rektora szkoły Augustyna Kylun, przyjętego dnia 29 czerwca 1662 r. Pobiera on przyzwoitą pensję, a za to obowiązanym jest śpiewać podczas nabożeństwa, uczyć dzieci śpiewać, początków gramatyki, a nade wszystko początków nauki chrześcijańskiej. jak opisuje wizytacja Wolskiego z 1667 r."

Już po ustanowieniu parafii słupskiej, od 1663 r. rozpoczęły się długoletnie spory o przynależność wsi włączonych do nowej parafii. Proboszcza czestramskiego wspierała rodzina Chojeńskich dziedziców dóbr golejewskich. W wyniku tego w roku 1667 zapadł werdykt: Słupia utraciła pozostałe miejscowości, które powróciły pod administrację proboszcza czestramskiego, a parafię ograniczono do jednej wsi. Tak miało pozostać mimo wnoszonych przez proboszczów słupskich do biskupów poznańskich petycji. Ostatnia próba była w początkach XVIII w.

Od dawna miejsca wyróżniające się w terenie i nadające się do rozgraniczenia pól, łąk oraz lasów, obdarzano nazwą własną. Coraz większego znaczenia nabierały one wraz z zagęszczaniem osadnictwa, gdy powstawały nowe osady, a dawne wielkie gospodarstwa rodzinne dzielono na mniejsze. Wtedy zachodziła konieczność określenia, jaki fragment, jaki dział, do kogo należy. Już nie wystarczało powiedzieć "do lasu", "do strugi", "do drogi" - powstawały nowe nazwy. Nazwy te w Słupi Kapitulnej i jej najbliższych okolicach są dość liczne, zachowane nie wszystkie, czasem są jedynie wspomnieniem dawnej budowli lub dawnej własności, czasem zaginionej już osady, inne wypadły z potocznego użycia i pozostały tylko zapiski tych nazw w dawnych dokumentach : Piekary, Diekcina (Dziechcina), Glinki, Grodzisko (Grodziska), Kaleje, Kaliski, Kępina, Koleje, Kopanina, Morzyce, Olszynka (Olszanka), Olszynki, Pasieka (Pasieki), Piaski, Podjeziorko, Przydziałki, Przy Strudze, Słupskie Góry, Skarpetowska, Siodłoracz, Suchary, Śmiertelna Droga, Wilkowo (Wilkowe), Wzgórze, Zamek-Grodzisko, Zapłocie, Zbytki.


linia

HISTORIA JEDNEGO MARZENIA
odcinek 6

Bogumiła Wiktoria Siedlecka

A jeśli chodzi o chłopców, to na szczęście wzrok mi jeszcze nie szwankuje. Potrafię dostrzec fajnego chłopaka. I nie raz z tego powodu nie mogę zasnąć, ale jak mawia mój tata, nie to złoto co się świeci. Uroda i fajny wygląd nie trwa wiecznie. Jednak najważniejszy jest ten wewnętrzny człowiek. Na pewno nie mogę konkurować ze zdrowymi dziewczynami. Jestem realistką. Jednak ten, kto mnie pokocha - nie będzie się nudził. Nie tylko dlatego, że będzie ćwiczył mięśnie od rana do wieczora. Jestem dosyć ciężka i pozwolę się nosić na rękach choćby do końca życia. Poza tym jestem ekspertką w gadaniu na każdy temat. Może kiedyś dadzą mi poprowadzić jakiś talk show. Jestem niezwykle towarzyska i mam poczucie humoru. Uczuć nie rozmieniam na drobne, ale bardzo boję się odrzucenia. Dlatego też, boję się miłości, choć wiem, że jest ona potrzebna człowiekowi jak woda i powietrze. Zobaczymy co przyszłość przyniesie. Niemniej jednak chciałabym, aby ktoś mnie pokochał i dostrzegł we mnie kogoś cennego, niepowtarzalnego, jedynego w swoim rodzaju. I zaufał Bogu, bo Wiktoria oznacza zwycięstwo. Również w miłości. O tym wszystkim napisałam w moim wierszu :

"Boję się miłości"
Kiedy lat masz piętnaście
To jest mało i dużo
Ale czujesz, że właśnie
Twe hormony się burzą.
Kiedy słoń kocha mrówkę,
Gdy pokochał świt rosę,
Tylko ja mam wymówkę
Że miłości nie zniosę.
Mojej pierwszej miłości,
Wielkiego odurzenia.
Gdy więc w sercu zagości
Nie zniosę odrzucenia !
A miłość jak powietrze
Bez niego żyć się nie da.
Z miłością życie lepsze
Nie straszna żadna bieda.
Bo miłość jest jak woda
Trudno jest bez niej przeżyć
Gdy trzeba, to i sił doda.
Miłości można zawierzyć.
A ja się boję miłości
Bo nie wiem co mi przyniesie,
Może więc byłoby prościej
Podać złe dane w adresie.
Bo jeśli nawet lew może
Zachwycić się małą rybką,
To gdzie stanie ich ... łoże ?
A miłość ? Wypali się szybko.
Czy znajdę kogoś kto zechce
Pokochać mnie jaką jestem ?
Współczucia, żalu ja nie chcę.
Lecz śnię o miłości z gestem.
Miłości, co we mnie dostrzeże
Perłę najdroższą na świecie.
I sercem pokocha mnie szczerze
Ufając losowi jak dziecię.

I na co mam się skarżyć ?
        Ostatnio byłam w teatrze na sztuce Aleksandra Fredry p.t. "Zemsta". Sztuka jest bardzo zabawna i łatwo wpadają w ucho różne powiedzenia. Jedno z nich jest bardzo mądre :
"Niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba"

Czy ja się skarżę na własny los ? Nigdy o tym tak nie myślałam. Codziennie, gdy się budzę, dziękuję Bogu za nowy dzień. Wierzę, że w moim życiu dzieje się wola Nieba. To nic dziwnego, że moje ciało czasami się buntuje. Nie lubi bólu ... Ja zresztą też. Jednak wierzę, że dobry Bóg, który kocha wszystkich ludzi, mnie kocha w sposób szczególny. Dlaczego ? Sama zadaję sobie to pytanie. Intuicja mi podpowiada, że ma do mnie duże zaufanie pakując mnie w taką "karoserię".

Mam silną wolę życia bo życie jest bardzo ciekawe. Ciągle odkrywam je na nowo. Wierzę Bogu, wierzę w Jego miłość i wierzę, że dobro zwycięży zło. Wciąż spotykam wspaniałych ludzi, którzy okazują mi swoją miłość i pomoc. Dlatego warto żyć. To nic, że przykuta jestem do wózka. Mam kochanych rodziców i rodzeństwo. Mogę na nich zawsze liczyć. Szczególnie dużo zawdzięczam mojej mamusi, która niczym Szymon Cyrenejczyk wspiera mnie każdego dnia na mojej drodze życiowej.
I chociaż nogi są niesprawne, to dzięki Bogu rączki i główka pracują !

Lubię oglądać telewizję. Dla mnie to okno na szeroki świat. Podziwiam nie tylko jego piękno, ale również ludzi. Widzę ludzi i ich codzienne problemy. Widzę, że cierpią mimo, że mają zdrowe ciała. Czasami oglądam również jak ludzie potrafią się cieszyć życiem mimo, że są w gorszym stanie fizycznym niż ja. Największe wrażenie zrobiła na mnie historia dwóch sióstr zrośniętych głowami. Wyobraźcie sobie ! Dzień w dzień, noc w noc dzielić z drugim człowiekiem głowę, oko i jeszcze coś tam. Nie mieć chwili prywatności ... Niejedna osoba mogłaby się załamać. A jednak obie siostry skończyły studia. Jedna z nich śpiewa i nagrała nawet płytę, a druga zajmuje się malowaniem. Obie są od siebie zależne i bez siebie nie potrafią żyć. Podczas tego programu nie usłyszałam ani słowa skargi czy też narzekania. Chcą, aby traktować je poważnie i nie lubią, gdy inni zaczynają się nad nimi litować. Mają marzenia i plany na przyszłość. Historia ta zrobiła na mnie ogromne wrażenie i myślę, że każdy powinien obejrzeć ten program. Jestem pewna, że zaraz wyleczy się z narzekania na swój trudny los. Ludzie często skarżą się na swój los. Mają zdrowe ciała, są sprawni fizycznie i umysłowo, a jednak ciągle są nieszczęśliwi. Czasami wydaje mi się, że jestem nienormalna, bo mnie wszystko cieszy i każdy dzień witam z uśmiechem.
Mimo że moje życie nie jest łatwe, to jednak potrafię cieszyć się każdą chwilą. Uważam, że warto żyć, bo żyjemy w naprawdę ciekawych czasach. Gdybym była na świecie sama jak palec, to moje życie nie miałoby najmniejszego sensu. Ale jest inaczej i czuję, że mam do spełnienia jakąś misję. Nie wiem jeszcze na czym ona polega, ale ponieważ żyję to znaczy, że cały czas do niej się przygotowuję. I na co tu się skarżyć ? A jeśli trzeba poczekać to poczekam. O tym jest mój wiersz :

"Oczekiwanie"

Żyć muszę szybko, żyć muszę teraz.
O noc walczę w nocy, a w dzień z dniem się spieram.
Jak długo - wciąż pytam - ciało me wytrzyma ?
Lekarze nie wiedzą, nie wie też rodzina.
Choć ciało ułomne, ma przecież swe prawa.
Nie chodzę, nie latam. Jak mam mu dogadzać ?
Więc czekam pokornie, aż się ktoś zmiłuje.
Nakarmi, napoi, wózek podładuje.
Więc czekam cierpliwie aż mnie ktoś wysadzi,
Wykąpie, położy, na wózek posadzi.
Choć żyć muszę szybko, walczę z życia prozą.
Zależę od innych ! Więc chcę być gotową.
Gotową by kochać, bo Bóg sam to sprawił,
Że na mojej drodze aniołów postawił.
Więc czekam i kocham tych co Bóg darował,
I na mojej drodze - by pomóc - zachował.
Dlatego na przekór - nie będę narzekać,
Okażę cierpliwość, trza czekać, poczekam ...
Więc żyję czekając ...


c.d.n.


linia

linia

~Powrót ~

linia



Strona główna